Sposób na call center

Kiedy już uda mi się dodzwonić do biura obsługi klienta platformy N czy noestrady irytuję się gdy zamiast żywego człowiek zgłasza się komputer, który przez dobrych kwadrans każe mi wysłuchiwać litanię rozmaitych funkcji oraz usług (zgodnie z prawem Murphego ta moja jest gdzieś na szarym końcu).
W takich przypadkach, by skrócić oczekiwanie naciskam zero, jedynkę lub dwójkę. I gdy po drugiej stronie zgłosi się ktoś żywy,  wystarczy go poprosić o przełączenie do kompetentnej osoby.  Problem jednak w tym, że z kompetencją pracowników infolinii różnie niestety bywa. Na ogół są to zupełnie przypadkowe osoby, które o przy byle pytaniu bezradnie rozkładają ręce. Odnoszę wrażenie, że posadzono je przed ekranem komputera i nakazano klientom czytać gotowe formułki. Gdy  pada pytanie  nie pasujące do schematu wpierw zapada głucha cisza po czym konsultant zawiesza połączenie, by skonsultować problem z kimś mądrzejszym. Niemal zawsze mój problem okazuje się bardziej skomplikowany rozmowa z telefonicznym centrum obsługi klienta zaczyna przypominać zabawę w głuchy telefon,  która trwa do chwili, aż jeden z graczy straci cierpliwość. Wkurzony klient rzuca słuchawką gdy nie chce odpuścić serwisant połączenie po prostu zawiesza w próżni ( w słuchawce gra muzyka).
Niedawno spotkałem menadżerów z Mondial Assistance , firmy dysponującej 37 całodobowymi centrami operacyjnymi call center w 28 krajach.  Korzystając z okazji zadałem więc  im pytanie, jak sobie radzić w podobnych  sytuacjach? Ich rada okazała się prosta: gdy zorientujemy się, że konsultant ściemnia, nie należy wdawać się w nim w zbędne dyskusje, tylko od razu  prosić o połączenie z przełożonym. Jest nim tzw. supervizor –specjalista, który nadzoruje pracę 50-100 konsultantów i  w razie potrzeby dzieli się z nimi swoją wiedzą. Gdy call center jest przeciążone, nie łatwo się do niego dopchać. Ale i na to jest sposób.  Otóż superowizorzy przysłuchują się prowadzonym na infolinii rozmowom i  w razie potrzeby sami interweniują .  Warto wiedzieć, że nie jest to wybór przypadkowy, gdyż rozmowy do podsłuchu kwalifikuje komputer według zadanych kryteriów.  Może być nim słowo problem albo większa  siła głosu ( gdy ktoś krzyczy do słuchawki).

Wpis “Sposób na call center” skomentowano 3 razy

  1. mike pisze:

    Nie dokonca sie zgadzam. Mialem okazje pracowac w call centre dla duzego banku w Irlandii. Krzyczeniem do sluchawki niewiele by pan tam zdzialal. Agent/konsultant mial prawo powiedziec, ze jesli nie zmieni pan tonu glosu zakonczy polaczenie. W moim przekonaniu przypadkowosc ludzi pracujacych w takich miejscach bierze sie stad, ze zarobki sa takie a nie inne oraz z faktu, ze rotacja wsrod pracownikow jest bardzo duza. Duzo czasu zajmuje wyszkolenie takiego pracownika i czestokroc odchodzi on niedlugo po szkoleniu. Problemem moze byc takze brak organizacji w samym dziale obslugi klienta, brak dokumentacji, procesow, procedur, jasnego podzialu obowiazkow. Zdaje sobie sprawe, ze z Pana, czyli klienta, perpektywy nie ma to znaczenia ale dobrze sobie uswiadomic, ze w bardzo wielu wypadkach na takich wlasnie zasadach to wszystko dziala (zgodnie z zasada ”helpdesk zawsze dowiaduje sie ostatni”).

  2. zgrywus.r pisze:

    Zastanawiam się, czemu w ogóle służą call center, bo na pewno nie klientom. Firmom – tylko na krótką metę, bo klient zbywany, to klient, który już nie wróci.

  3. intel-e-gent pisze:

    Witam,

    Z doświadczenia mogę powiedzieć, że sposób na to by cokolwiek załatwić na call center (w Polsce szczególności) to około 2-3 krotne podniesienie wynagrodzeń w tych działach, co zmniejszyłoby fluktuację kadry, podnosząc znacząco poziom wyszkolenia pracowników i ich motywacji do pracy (a nie szukania nowej/dodatkowej).

    Problem wynika także z tego, że w firmach brak jest świadomości tego do czego call center ma służyć, w związku z czym mają one zbyt małe kompetencje do tego by cokolwiek załatwić albo zbyt dużo funkcji do wypełnienia (więc się gubią).

    Jeśli już firma coś sobie uświadamia, to co najwyżej to, że przez call center można sprzedawać. A dobre biuro obsługi służy do obsługi a nie wciskania nowych ofert. Co nie znaczy, że nie może tego robić :)

    A tak z doświadczenia powiem, że 90% niestandardowych spraw klientów wynika z tego, że klienci nie myślą. 9% wynika z braku zrozumienia podstaw umowy, a w 1% jest to rzeczywiście problem…

    Pozdrawiam serdecznie,

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://lewysierpowy.blox.pl

Dodaj komentarz

*